sobota, 25 lipca 2015

Magiczna moc BAMBUSA

Dziś chciałabym przedstawić Wam totalny MUST HAVE dla dziecka na lato (i nie tylko!). Więc usiądźcie wygodnie, weźcie kawę w dłoń, cieszcie się lekturą i świeżymi jak ciepłe bułeczki zdjęciami. ENJOY!

Olivier od urodzenia śpi w naszym łóżku. Uwielbiamy to, bo dzięki temu jesteśmy blisko. Jednak jest jedna bardzo istotna i niepodważalna zasada : każdy w naszym gnieździe ma swoją poduchę i okrycie. Odkąd mały SMOK zawitał w naszym domu rozpoczęłam intensywne poszukiwania  okrycia letniego dla mojego smyka. Po prawie roku poszukiwań znalazłam coś, co automatycznie pokochaliśmy wszyscy...
...BAMBUSIK!

Nie dość, że przewyższa inne kocyki wielkością - 120cm x 120cm, to jeszcze jest ultracienki! 
Gdy pogoda rozpieszcza nas upałami, a w domu parno i duszno, marzymy tylko o tym, by zrzucić z siebie skórę... i zanurzyć się w chłodnej, przyjemnej tafli wody. Maluch zasypia cały spocony, włoski sklejone.. Znacie to? Chcielibyście czymś przykryć swojego bobasa, ale wszystko jest za ciepłe, a pieluszki tetrowe po chwili robią się mokre. No właśnie! Możecie nie wierzyć, ale nasz BAMBUSIK ma zawsze 2 stopnie niższą temperaturę, niż temperatura otoczenia. Delikatnie chłodzi i otula skórę naszego maleństwa. Jest bardzo mięciutki i delikatny. Nie podrażnia skóry, nawet tej atopowej, alergicznej.  Nie pochłania zapachów. Świetnie się sprawdza jako zasłonka przed słońcem, ponieważ nie przepuszcza promieni UV. Niemowlę po przebudzeniu nie jest mokre, ponieważ BAMBUSIK jest bardzo chłonny. Można stosować go również jako okrycie kąpielowe. Gdy jest chłodniej, służy nam jako prześcieradło. Szybko schnie. Pomimo intensywnego użytkowania nie mechaci się. Podobno świetnie się sprawdza jako otulacz dla noworodka. Niestety nie mieliśmy okazji przetestować tego na naszym Smoku, jednak co się odwlecze to nie uciecze. Nie zamierzamy pozbywać się naszego BAMBUSIKA, więc posłuży i dla kolejnego maluszka. Jeśli chodzi o wzory, to są po prostu PRZEPIĘKNE! My wybraliśmy niedźwiedzie (mamy też podusię Jasia z liskami).
Olinek potrafi chodzić po całym domu i ciągnąć za sobą BAMBUSIK, tuląc go i memlając. Nie chętnie dzieli się nim z domownikami. To taka pierwsza MIŁOŚĆ naszego dziecka, przy nim inne rzeczy (w tym zabawki) wymiękają.

Nadaje się zarówno dla noworodka, niemowlęcia jak i małego dziecka (z pewnością do lat 4!). Chociaż śmiałabym polemizować, że i rodzicom posłuży. Mgiełki bambusowe do najtańszych nie należą. Ceny wahają się od 100zł do nawet 500zł. Mi udało się kupić naszą mgiełkę za ok. 85zł w Smyku. Cena regularna nie jest dużo większa. Uważam, że to totalny MUST HAVE każdego dziecka. Zwłaszcza teraz w okresie letnim maluszek powinien być przykrywany czymś, co zapewni komfort jego skórze. 

Nasz Smok pokochał BAMBUSIK na 102! Jeśli zastanawiacie się czy warto? WARTO! Podpisuję się razem ze Smokiem i Bartkiem pod tym produktem wszystkimi naszymi kończynami! Myślę, że to nie będzie sezonowa miłość, ponieważ ten lekki kocyk ma miliony zastosowań. Także polecamy, polecamy, polecamy.

PLUSY:
-UItracienki, leciutki
-100 % Bambus
- Mięciutki
- Pochłania wilgoć
- Nie przesiąka zapachami
- Nie przepuszcza promieni UV
- Łatwo się czyści
- Przepiękne wzory

MINUSY:
- Smocza rodzina minusów nie odnotowała!

Gdzie kupić : TUTAJ







Na zdjęciu:
Mgiełka bambusowa Poofi z serii Forest Friends
Króliczek Millie Mamas & Papas
Poduszka rogal - kupiony w zeszłym roku w second hand.

poniedziałek, 20 lipca 2015

JADŁOSPIS ROCZNIAKA

Jak większość z Was wie - nasz Smoczek 10 lipca skończył rok! Ten rok zdecydowanie był niesamowity, pełen niespodzianek, radości, uśmiechów, słońca, przytulania, buziaków i miłości. Nie mamy już niemowlaczka, a małego, zwinnego chłopca. Olivier dokładnie 1 lipca (urodziny Tatuńcia) zaczął chodzić! Taki prezent, to najlepszy prezent jaki rodzic może sobie wymarzyć. W chwili obecnej nasz mały łobuziak biega, ma górne i dolne jedynki i dwójki (a do tego piękną diastemę - szparę między górnymi jedynkami). Mówi mama, tata (tata.. i tata..i tata), koko, oooo (zdziwienie) ,brumbrum i zdarza mu się nucić czy śpiewać. Jego śmiech roznoszący się po domu jest najpiękniejszym dźwiękiem na świecie. Jego szczerbaty uśmiech powinni wypisywać na receptę zamiast leków. Nasz smoczy chłopiec potrafi tańczyć, dawać buziaka i dzielić się jedzeniem (oczywiście jeśli ma ochotę) Je rączkami, a ostatnio także widelcem. I jeśli chodzi o jedzenie - trafił nam się mały pochłaniacz. Oczywiście, niektóre smaki bardziej lub mniej mu odpowiadają. W dalszym ciągu cukier znajduje się na liście rzeczy, z którymi jeszcze trochę poczekamy. Dań naszych i Oliviera nie solimy, ew. dodajemy sól na talerzu. Mały je już produkty, w których sól występuje (np. ser czy parówki - polecam Piratki z Lidla, nie mają jako jedyne azotynu sodu), dlatego w innych potrawach, które przygotowujemy sami sól jest zbędna, tak jak już wcześniej wspominałam w poście TUTAJ. Często pytacie mnie, co i ile powinno jeść dziecię, które skończyło rok, a jest nadal karmione piersią. Nasz maluch nadal karmiony jest piersią na żądanie. Zawsze przed posiłkiem proponuję mu mleko. Olivier je z nami 3 główne posiłki (oczywiście jeśli ma ochotę) i 2 przekąski w ciągu dnia. Poniżej przedstawię Wam kilka przykładowych przepisów, które bez obaw możecie zaserwować swoim roczniakom (nie tylko tym karmionym piersią), o ile oczywiście nie mają alergii na niżej wymienione produkty.

ŚNIADANIE
1.Kasza jaglana z musem owocowym. (2 łyżki kaszy jaglanej, woda, owoce do wyboru)
Kaszę jaglaną przelewamy wrzątkiem, po czym wrzucamy do gotującej się wody na 15 minut. Po ugotowaniu kaszę możemy potraktować blenderem i dodać zgniecionego widelcem banana lub inne zblenderowane owoce (u nas najczęściej w wersji banan-truskawka, śliwka, banan-jabłko, brzoskwinia).
2.Jogurt naturalny z musli i dżemem truskawkowym. (Jogurt naturalny - Zielona Bakoma, Bieluch, musli, dżem)
Pół kubeczka jogurtu naturalnego (ew. cały, jeśli dzieć ma ochotę) przelewamy do miseczki, dodajemy musli, (najlepiej takie, które nadaje się dla dzieci - bez słodzików, orzechów i twardego ziarna) oraz pół łyżeczki dżemu 100% , bez cukru. Najlepiej smakuje lekko schłodzone.
3. Placuszki twarogowe z bananem - ulubione naszego SMOKA!.
(1 jajko, 250 gram twarogu półtłustego, jeden bardzo dojrzały banana, 2 łyżki syropu klonowego, 2 łyżki mąki (lub więcej jeśli konsystencja jest zbyt lejąca).
Białko ubijam na sztywną pianę, twaróg z żółtkiem, syropem i bananem gniotę w misce, dodaję białko i mąkę - mieszam do momentu połączenia składników. Smażę na suchej patelni.

OBIAD
1.Pierogi ze szpinakiem i twarogiem. (3 szklanki mąki pszennej -może być też razowa, szklanka wody, opakowanie świeżego szpinaku, 250 gram twarogu, przyprawy)
Ciasto: 3 szklanki mąki i szklanka ciepłej wody. Na stół wysypujemy mąkę, robimy dziurkę, do środka wlewamy porcjami wodę, zagniatamy do uzyskania plastycznego ciasta - odstawiamy na pół godziny.
Farsz: Paczkę świeżego szpinaku drobno siekamy, podsmażamy z dwoma posiekanymi ząbkami czosnku na maśle klarowanym, blenderujemy z twarogiem, doprawiamy pieprzem, czosnkiem, lubczykiem, ziołami prowansalskimi i oregano (można puścić wodze fantazji).
Ciasto rozwałkowujemy na obsypanym mąką blacie. Szklanką wycinamy z ciasta kółka, w środek wkładamy farsz, zamykamy nasze pierogi za pomocą końcówki widelca. Wrzucamy do wrzącej wody i gotujemy 7 minut od momentu wypłynięcia.
Podajemy z jogurtem greckim.
2.Kurczak z mascarpone i brokułami, podawany z ryżem. (2 średnie piersi z kurczaka, pół małego brokuła, 250 gram serka mascarpone, 2 torebki ryżu Basmanti, przyprawy)
Kurczaka i cebulę drobno siekamy i podsmażamy na łyżeczce masła klarowanego, Brokuł gotujemy, siekamy i dodajemy na patelnię. Zalewamy wszystko serkiem mascarpone, dodajemy przyprawy (pieprz, czosnek, papryka słodka, bazylia, oregano, lubczyk, zioła prowansalskie) i dusimy pod przykryciem ok 10 minut. Ryż gotujemy według przepisu na opakowaniu (ok.10-12 minut).
3.Faszerowane cukinie w sosie pomidorowym podawane z młodymi ziemniaczkami. (3 średnie cukinie, przecier pomidorowy,  1 jajko, 500 gram mięsa mielonego z indyka, 3 średnie marchewki, 2 małe cebule, 5 dużych, młodych ziemniaków, przyprawy)
Cukinie kroimy wzdłuż i wyjmujemy środek. Mięso wrzucamy do miski, dodajemy jajko i przyprawy wedle uznania- pieprz, zioła. Faszerujemy cukinie i układamy je w naczyniu żaroodpornym. Marchewkę kroimy w słupki, cebulę w cząstki i dokładamy do faszerowanej cukini. Zalewamy wszystko puszką koncentratu pomidorowego, połączonego z 200 ml wody. Całość pieczemy 60 minut. Podajemy z ugotowanymi młodymi ziemniaczkami w łupinkach.

KOLACJA
1.Frittata inaczej. (5 jajek, kilka kwiatków brokuła, kalafiora, pierś z kurczaka, ser, szczypiorek, ogórek itp).
Siekam wszystkie aktualnie dostępne w mojej lodówce składniki, po czym mieszam je ze sobą i wrzucam do silikonowej formy na muffiny. Jajka ubijam na najwyższych obrotach, doprawiam, pieprzem i ziołami, zalewam. Piękę ok. 15 minut, Podaję lekko ciepłe.
2. Świeże bułeczki z masełkiem i PIRATKI z Lidla (wersja dla leniwych). Tego nie muszę opisywać, jedna z ulubionych kolacji Smoczka.
3. Tosty z dżemem brzoskwiniowym. (Kromka chleba np. graham,masło, dżem brzoskwiniowy 100%) Chleb delikatnie rumienię w opiekaczu, smaruję masłem i dżemem. Podaję w słupkach.

PRZEKĄSKI
Między posiłkami Oliś dostaje między innymi : Seler naciowy do pochrupania, domowe biszkopty, wafelki ryżowe, chrupki kukurydziane, mus owocowy, pomidora pokrojonego w słupki itp.

Mam nadzieję, że nasze pomysły na dania przydadzą się Wam i pomogą trochę urozmaicić kuchnię Waszych Dzieci. Nasz smok to mały łasuch. Pamiętajcie! Nigdy nie zmuszajcie dzieci do jedzenia!
To ma być przyjemność, nie przymus! :)
                                        

                                       

                                     

                                   

    




piątek, 26 czerwca 2015

Czy mam za mało mleka?

Młode mamy, które dopiero rozpoczynają swoją drogę mleczną, często martwią się o to, czy ich mleko jest dobre, wartościowe dla dziecka. Przytłoczone informacjami o mleku modyfikowanym płynącymi z telewizji, prasy i gazet często zastanawiają się, czy nie lepiej byłoby podać sztuczną mieszankę. Dużą rolę w początkach laktacyjnej przygody odgrywa rodzina, przyjaciele, znajomi, a także personel medyczny. Zdarza się, że wszystkie wyżej wymienione osoby nie posiadają aktualnej wiedzy nt. karmienia piersią. Ładując mamie do głowy stereotypy, zalecenia, które w obecnych czasach nie mają racji bytu. Dlatego dziś postaram się udowodnić Wam, że MLEKO MATKI TO NAJLEPSZY POKARM DLA NOWORODKA, NIEMOWLĘCIA I MAŁEGO DZIECKA.

Czy mam za mało mleka?

Nie! Uwierz mi, masz tyle mleka, ile potrzebuje Twoje dziecko, a nawet więcej!  jedynie z przyczyn fizjologicznych tj: zaburzenia hormonalne, operacje chirurgiczne piersi, niedorozwój gruczołu sutkowego. Do zbyt małej ilości mleka mogą przyczynić się również problemy psychiczne t.j głęboka, ciężka depresja, stres, niektóre choroby przewlekłe tj. choroby tarczycy, która jest leczona nieprawidłowo, czy też choroby o ciężkim przebiegu(chociaż nie zawsze jest to regułą). Do zbyt małej ilości pokarmu może przyczynić się również nieprawidłowe przystawianie niemowlęcia. Jeśli niemowlę źle chwyta brodawkę i nieprawidłowo zasysa produkcja mleka może zostać zaburzona. Może to też stać się również wtedy, gdy stosujemy nakładki na sutki (czego osobiście nie polecam). Głodówka, nieodpowiednia dieta również może, ale nie musi przyczynić się do ograniczenia produkcji pokarmu. Wyżej wymienione przypadki nie są regułą. Udowodniono, że kobiety, które same są niedożywione produkują odpowiednią ilość pokarmu dla swoich dzieci. Dlatego droga mamo, nie martw się - masz tyle MLEKA ile potrzebuje twoje dziecko. Musimy pamiętać o tym :

  • DZIECKO MUSI SSAĆ NA ŻĄDANIE - ILE CHCE I KIEDY CHCE, WTEDY LAKTACJA DOPASUJE SIĘ DO POTRZEB DZIECKA. 
  • LAKTATOR NIE JEST WYZNACZNIKIEM ILOŚCI POKARMU, DZIECKO, JEGO ZAPACH, WYGLĄD  ITP. POBUDZAJĄ PRODUKCJĘ HORMONU PROLAKTYNY, ODPOWIEDZIALNEGO ZA PRODUKCJĘ MLEKA.
  • SKOKI ROZWOJOWE, GORSZE SAMOPOCZUCIE, CZY CHOROBA DZIECKA MOGĄ POWODOWAĆ CHWILOWY NIEDOBÓR MLEKA (dziecko ssąc wysyła informacje, że potrzebuje więcej mleka, więc laktacja zaczyna działać na pełnych obrotach dopasowując się malucha).
  • MLEKO JEST W GŁOWIE (zafunduj sobie przynajmniej godzinę relaksu, staraj się nie denerwować, przystawiając dziecko do piersi myśl o tym jak dużo masz mleka - UWIERZ, to pomaga!)


Czy moje mleko jest za chude, małowartościowe?

Nie, nie ma takiej możliwości. Twoje mleko dopasowuje się do dziecka na każdym etapie jego życia. Poprzez ssanie, ślinę, dotyk, zapach i inne bodźce pochodzące od noworodka, niemowlęcia, małego dziecka - mleko dopasowuje się składowo i ilościowo do niego. Nie ważne, czy karmisz swoje dziecko dzień, miesiąc, rok czy cztery lata! Twoje mleko zawsze jest pełnowartościowe. Mleko matki posiada m.in białko, tłuszcze, węglowodany, bakterię Lactobacillus (bakterie, które po porodzie zasiedlają przewód pokarmowy dziecka, wędrując od jelit matki do obszarów otoczki sutkowej. Dziecko podczas ssania przetransportowuje je do swojego układu pokarmowego), ten "dobry cholesterol", czynniki przeciwinfekcyjne (tj. immunoglobina skreacyjna odpowiedzialna za walkę z droboustrojami (Natural Killers), żywe komórki krwi (działają przeciwinfekcyjnie) czy hormony (odpowiedzialne za regulację energetyczną organizmu), witaminy A,D,E, mikroelementy i sole mineralne. Według najnowszych badań w mleku matki występują także komórki macierzyste - budujące poszczególne organy naszego ciała tj. mózg, nerki, płuca itp.

SZTUCZNA MIESZANKA NAWET W POŁOWIE NIE PRZYPOMINA SKŁADU MLEKA KOBIECEGO.

Czy moje dziecko się nie najada?

Tak, najada się! Zdarzają się przypadki kiedy produkcja mleka zostaje zaburzona, nie są one jednak regułą. Najczęściej kobietom WYDAJE SIĘ, że dziecko jest głodne.. Noworodki i małe niemowlęta mają to do siebie, że większość doby będą spędzały przy piersi. Mogą ssać nieprzerwanie kilka godzin, w międzyczasie ucinając sobie drzemki, Warto zapamiętać, że ssanie piersi, to nie tylko zaspokajanie głodu.  Mleko matki pełni kilka funkcji. Przede wszystkim zaspokaja głód i pragnienie, jak również potrzebę bliskości. Mleko początkowo jest rzadsze, prawie przezroczyste, służy do zaspokojenia pragnienia. Następnie staje się  gęstsze, treściwsze, zaspokaja głód. Karmienie piersią to również potrzeba bliskości. Zapach mamy, dotyk, ssanie - daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. To naturalne potrzeby, które jako rodzice powinniśmy zaspokajać w trosce o harmonijny rozwój naszego niemowlęcia. Dzięki karmieniu na żądanie to dziecko reguluje sobie laktacje - idealnie do swoich potrzeb. Dlatego pozwólmy DZIECKU SSAĆ, tyle ile potrzebuje. Długi czas pędzony przy piersi, nie jest oznaką niedożywienia. Jeśli dziecko przybiera odpowiednio,a my pozwalamy mu ssać do woli, na żądanie, tyle ile ma ochotę to nie mamy się czym martwić.

TAKIE CZYNNIKI JAK DOKARMIANIE DZIECKA MLEKIEM MODYFIKOWANYM, STOSOWANIE NAKŁADEK, PODANIE SMOCZKA , NIE KARMIENIE DZIECKA NA ŻĄDANIE, ZŁA TECHNIKA PRZYSTAWIANIA DZIECKA, NIEKTÓRE CHOROBY  - to wszystko może zaburzyć cały proces karmienia piersią.

Linki do stron źródłowych:
http://www.hafija.pl/2011/11/problemy-z-iloscia-pokarmu.html
http://dziecisawazne.pl/sklad-mleka-kobiecego-roznice-miedzy-mlekiem-matki-mlekiem-modyfikowanym/
http://dziecisawazne.pl/smoczek-jest-zamiennikiem-piersi-nie-odwrotnie/







wtorek, 23 czerwca 2015

Dziękuję Ci TATO!

Gdy się urodziłem na świecie mnie powitałeś,
Tak wzruszony i uśmiechnięty moje malutkie ciałko w rękach swych trzymałeś.
Byłeś najdumniejszą osobą na świecie. To dzięki Tobie Tato, jesteśmy całą rodziną - w komplecie.
Ty podzieliłeś się ze mną miejscem w Waszym łóżku.
Mówiłeś ciągle :Kocham Cię mój mały Okruszku!
W karmieniu piersią - mamę wspierałeś.
Dzięki temu - cudowny start w życie mi podarowałeś. 
Nosiłeś mnie na rękach i w chuście.
Czekałeś spokojnie Twój maluszek uśnie.
Bujałeś, masowałeś moje małe ciałko.
Byłeś moją prywatną, osobistą grzałką.
Dbasz o mój rozwój i zdrowie.
A ja dziś chciałbym podziękować Tobie.
Może mówić jeszcze dużo nie umiem.
Ale Tatusiu, ja dużo, dużo rozumiem. 
I widzę jak się starasz, jak się troszczysz o nas.
Mówisz : To Synek mój kochany, a to moja żona.
Całujesz, głaskasz i gilgoczesz moje stópki.
Kocham Cię JA - twój żuczek malutki. 
Tato, pamiętaj, dla mnie jesteś superbohaterem.
Piłkarzem, Atletą, Tancerzem, Fryzjerem.
Wzorem do naśladowania. A ja jestem Twoim małym Smoczkiem, do tulenia i kochania.
I każdemu maluszkowi życzę takiego TATUSIA,
A każdej Mamusi takiego Mężusia.
I jak już nauczę się mówić to podziękuję Ci za to.
I przez każdą życia chwilę będę odwdzięczał Tobie Tato.
Twój mały, dzielny Smok Olivier










Bo pamiętajcie rodzice kochani : TRAKTUJCIE SWE DZIECI - TAK JAK SAMI CHCIELIBYŚCIE BYĆ TRAKTOWANI.



środa, 17 czerwca 2015

Tańczący z kotami!

W dzisiejszych czasach prawie każdy z nas posiada w domu jakiegoś puchatego pupila. Pies, kot, myszoskoczek, koszatniczka, szynszyle .. czy mniej puchaty gekon, a nawet rybki. Posiadanie zwierzęcia niesie za sobą ogromną odpowiedzialność, biorąc pod swój dach żywe stworzenie staje się ono członkiem naszej rodziny, trzeba pamiętać - to nie zabawka, ani sezonowy prezent. To do Ciebie należy dbanie o jego dobro i zaspokajanie podstawowych potrzeb bytowych. Jednakże, czy zastanawialiście się kiedyś, jaki wpływ mają zwierzęta na rozwój naszych dzieci? Ta istotna kwestia dość długo spędzała mi sen z powiek, dlatego też zgłębiłam temat i chcę się nim z Wami podzielić.

Czy zwierzęta wpływają w jakikolwiek sposób na rozwój naszych dzieci? Oczywiście odpowiedź jest twierdząca. Stanowią bardzo istotny czynnik, który oddziałuje na nie w sferze zarówno emocjonalnej, jak i psycho - fizycznej jak oraz zdrowotnej. Dzieci poprzez opiekę nad nimi uczą się odpowiedzialności, rozpoznawania i nazywania emocji. Takie kontakty mogą przynosić wiele radości dla dzieci, rodziców i samych stworzeń.

 Dzieci wychowywane w towarzystwie zwierząt wykazują się większą empatią, poprzez opiekę nad zwierzętami (obserwację i działania praktyczne) naturalnie nabywają umiejętności związanych z pielęgnacją, są uwrażliwione na to, co je otacza. Poza tym, zabawy ze zwierzętami już w niemowlęctwie często przynoszą salwy śmiechu i radości, co zbawiennie wpływa na układ nerwowy naszych pociech. Obecność pupila redukuje stres w sytuacjach nerwowych np. wizyta u doktora, przyjazd gości, czy nawet skoki rozwojowe. Z własnych obserwacji mogę powiedzieć, że obecność zwierząt często daje kopa energetycznego, ale także pozwala na wyciszenie po całym dniu wrażeń. To tak jakby zwierzęta podświadomie wyczuwały nasze emocje i się do nich dostosowywały.

Jeśli chodzi o kwestie zdrowotne przytoczę słowa dr n.wet Michała Ceregrzyna:

"Przebywanie z psem lub kotem we wczesnym dzieciństwie może zmniejszyć ryzyko wystąpienia niektórych typów alergii w życiu dorosłym. Dzieci z domów, w których są pies lub kot, mają mniej nieobecności w szkole z powodu choroby." 

Ważnym czynnikiem redukującym objawy bólu jest kontakt fizyczny ze zwierzęciem. Udowodniono, że dzieci znoszą ból pooperacyjny lepiej, jeśli po zabiegu, nawet przez krótką chwilę mają kontakt z pupilem. Co istotne, zwierzęta typu pies, czy kot pobudzają dzieci do aktywności fizycznej - co w dzisiejszej dobie "INTERNECJONIZMU" jest bardzo, bardzo ważne , chroni nasze dzieci m.in. przed otyłością.

Zawsze należy pamiętać o nadzorze rodzica nad dzieckiem i zwierzęciem w czasie interakcji. Muszą zostać zastosowane wszystkie zasady bezpieczeństwa. . Zarówno ważny jest komfort dziecka, jak zwierza. Nie możemy pozwolić niemowlęciu na ciągnięcie kota za ogon, czy na szarpanie za nogawki dziecka przez psa. Ważna jest też niewymuszona, naturalna relacja. Obie strony - zarówno ta kudłata, jak i ta z pampersem muszą mieć ochotę na kontakt, tu i teraz. 

Odkąd pamiętam w naszym życiu były zwierzęta. Przede wszystkim koty. Kochamy koty. Oliviera pierwsze słowo, to KOKO (kotek). Nasz Smok nawiązał niesamowitą przyjaźń z kotem i psem. Antoni (kocur) i Cezar (pies) są to zwierzęta dziadków, jednakże mały ma z nimi kontakt prawie codziennie. Taka relacja wywołuje mnóstwo uśmiechu na twarzy naszego synka. Dzięki Cezarowi i Antosiowi lepiej znosi okres ząbkowania. Ostatni tydzień spędziliśmy z naszym zwierzyńcem. Co najciekawsze w tym okresie rozwój fizyczny naszego szkraba tak popędził do przodu, że wszyscy są zdziwieni. Maluch zaczyna stawiać pierwsze kroki! Co prawda, góra dwa - ale jaka to radość dla całej rodziny. Myślę, że w tym wypadku nasi czworonożni przyjaciele bardzo się do tego przyczynili.









czwartek, 4 czerwca 2015

Moje niemowlę czyta!?

Czy niemowlę można nauczyć czytania? Absurdalne? A jednak! Słyszeliście o "Metodzie Domana"? To metoda tzw. czytania globalnego, której mogą uczyć się dzieci w każdym wieku Już we wczesnym niemowlęctwie można zacząć "naukę poprzez zabawę".  Ta metoda oprócz tego, że jest świetną zabawą, wspomaga także rozwój mowy, rozbudza w dziecku ciekawość świata, a także wspomaga rozwój inteligencji. Glenn Doman stworzył swoją metodę, by wspomóc rozwój dzieci z porażeniem mózgowym, jednak mogą z niej korzystać również zdrowe dzieci.

Co to takiego ta "Metoda Globalnego Czytania"?  Do pierwotnej wersji odsyłam TU. U nas to nic innego jak karty, na których - z przodu widnieje obrazek, z tyłu zaś słowo pisane - opisujące dany obrazek. Istnieje bardzo wiele sposobów, które pokazują w jaki sposób można korzystać z kart, oto niektóre z nich (moim zdaniem akurat te najlepsze dla niemowląt ):

1. Zabawa w czytanie - siadamy naprzeciwko naszego szkraba, bierzemy ze sobą cztery - pięć kart i chowamy je za sobą. Wyciągamy kolejno karty, pokazując dziecku rewers (stronę ze słowem pisanym), czytamy głośno, bez zbędnego przeciągania głosek, sylabizowania czy akcentowania. Następnie pokazujemy dziecku obrazek.
2. Dźwięczne karteczki - Razem z maluszkiem oglądacie karty, po czym naśladujecie dźwięki rzeczy, zwierząt, które znajdują się na nich. Możecie naśladować "turkotanie" traktora, czy "MIAUUUUczenie" kota.
3.Poszukiwania skarbu - wybieracie wspólnie z dzieckiem 5-6 kart, następnie szukacie rzeczy, ludzi, które się na nich znajdują - może to być mama, misio czy też lalka.
4. Wskazywanie - Rozkładacie kilka kart (które dziecko już poznało) na podłodze rewersem (słowem pisanym) do góry, po czym zadajecie dziecku pytanie np. Gdzie jest auto? Dziecko wskazuje obrazek, po czym sprawdzacie, czy udało mu się dobrze wskazać słowo.

My zakupiliśmy zestaw "Pierwsze Słowa" w Empiku. Można zakupić różne serie tematyczne np. "Zwierzęta". Cena myślę nie jest wygórowana - 14.99zł. Zestaw zawiera 20 kart i poradnik dla rodziców. Zakupu w/w zestawów można dokonać stacjonarnie  w Empiku, na stronie internetowej lub na www.kapitannauka.pl.

Karty testujemy od jakiegoś czasu. Dla Oliviera to świetna zabawa. Potrafi wskazywać obrazki, zapytany np. Gdzie jest miś? Wskazuje zarówno na stronę z obrazkiem, jak i ze słowem pisanym. Codziennie dodajemy kolejne obrazki, modyfikujemy sobie formy naszej aktywności. Co ważne - NIE ZMUSZAMY dziecka do powtarzania słów, nie wcielamy się także w "nauczyciela", to ma być przede wszystkim rozrywka! Gdy dziecko wykazuje oznaki zmęczenia, znużenia lub po prostu nie ma ochoty - kończymy rozgrywkę. Trzeba pamiętać, że to przede wszystkim ZABAWA - zarówno dla malucha jak i dla rodziców. Uważam, że to świetna forma urozmaicenia czasu wolnego. Poza tym to działa! Czemu więc nie spróbować?










sobota, 30 maja 2015

TERRORYSTKA LAKTACYJNA

Trwający właśnie tydzień karmienia piersią przyniósł ze sobą płynące z głębi duszy refleksje, którymi chce się z Wami dziś podzielić. To co piszę, to wyłącznie moja osobista opinia i z chęcią dowiem się co WY sądzicie na temat. Olivier jest karmiony piersią już prawie 11 miesięcy i nie zamierzamy przestawać się karmić, dopóki Smok sam nie zechce się odstawić. Jestem jak najbardziej za długim karmieniem piersią, które w moim odczuciu przynosi same korzyści.

Po pierwsze i najważniejsze - mleko mamy niezaprzeczalnie jest najlepszy pokarmem dla noworodka,niemowlęcia, małego dziecka. Dlatego tak istotne jest dla mnie czynne i aktywne promowanie karmienia piersią. Wielu pediatrów i lekarzy w naszym kraju nie dokształca się w tym zakresie. Czy wiecie, że na studiach medycznych laktacji poświęcone jest zaledwie kilka godzin? Weźcie teraz pod uwagę pediatrę, który tytuł doktora zdobył kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt lat wstecz. Lekarza, który zamiast dokształcać się - stosuje wiedzę często przestarzałą i szkodzącą. Nie wspomnę o doktorach, którzy podpisują umowy z firmami produkującymi mleko modyfikowane czy słoiczki dla niemowląt. A te nieprawdziwe informacje dotyczące "chudego mleka" , "małych piersi i braku mleka", "diety mamy karmiącej". Mogłabym tak wymieniać godzinami.

Idąc tym tropem - młoda matka, nie mająca doświadczenia, nie uczestnicząca w zajęciach szkoły rodzenia, nie mająca nikogo kto by jej pomógł w sprawach karmienia piersią, gdzie ma szukać wsparcia? Ma do wyboru kilka głównych opcji. Pierwszą z nich jest lekarz rodzinny lub położna,  nie zawsze są oni jednak kompetentni w tym zakresie. Kolejną drogą jest poradnia laktacyjna, jednak nie każdą mamę stać na to by z niej korzystać. I trzecią - moim zdaniem dającą wiele możliwości opcją, jest internet. W dzisiejszych czasach to łatwy dostęp do wiedzy, jednak trzeba wiedzieć gdzie szukać., by nie zakopać się w gąszczu niepotrzebnych, śmieciowych informacji. Dlatego tak istotne jest dla mnie informowanie mam o karmieniu piersią,o możliwościach jakie karmienie piersią ze sobą niesie, o tym jak i dlaczego warto karmić piersią oraz o podstawowych sprawach, których znajomość jest niezbędna przy karmieniu naturalnym. Jeśli nawet tylko 1 na 100 mam zatrzyma się na chwilę by zgłębić temat i w taki oto sposób pomoże jej to, na jej drodze mlecznej - będę usatysfakcjonowana.

Często mamy karmiące swoje pociechy mlekiem modyfikowanym uznają za atak rady dotyczące karmieniem piersią. Przede wszystkim rozgraniczmy. Każda mama jest dla swojego dziecka idealną mamą - nie ważne czy karmi mlekiem modyfikowanym czy mlekiem mamy. Bliskość dziecka można zaspokajać na milion sposobów nie tylko poprzez karmienie. Nie ważne ile kobieta karmiła, ważne, że w ogóle spróbowała. Najważniejszy jest komfort psychiczny mamy. Żadna z nas nie ma prawa oceniać drugiej.  Dajmy kobietom PRAWO WYBORU, ale wcześniej dajmy tym kobietom WIEDZĘ na temat karmienia piersią, do której mają prawo. Dzięki tej wiedzy będą świadomie mogły zdecydować jaką drogę karmienia wybiorą. I nikogo, ale to nikogo nie powinno obchodzić to z jakich powodów wybrały taką, a nie inną drogę. Nikt nie zagwarantuje, że matka karmiąca piersią będzie matką kochającą, dobrą czy troskliwą - to samo mamami karmiącymi mlekiem modyfikowanym - nie sposób karmienia świadczy o ich duszy. 

Przestańmy się w końcu wzajemnie oceniać i kierować stereotypami. Dopuszczajmy do siebie wiedzę, korzystając z niej jak trzeba. Wnieśmy do swojego życia więcej miłości, mniej nienawiści, złości, żalu i gniewu. Wszystkim nam będzie żyło się lepiej. W końcu wszystkie jesteśmy mamami, nasze dzieci uczą się patrząc na nas.

 I mimo, że ostatnio jedna z mam nazwała mnie TERRORYSTKĄ LAKTACYJNĄ - nie czuję się nią. Ja również kiedyś stałam na początku swojej drogi mlecznej i również spotkałam kogoś, kto pokazał mi, że MOŻNA, że WARTO! Uważam, że ta wiedza należy się kobietom, dlatego z chęcią się nią dzielę, tam gdzie jej brakuje. Nie jestem ekspertem, ale mogę podzielić się tym co wiem i potrafię.

Poniżej zamieszczam zdjęcia  WSPÓLNEGO KARMIENIA PIERSIĄ w strefie publicznej na Plaży Miejskiej w naszym pięknym Olsztynie:) Pozdrawiam wszystkie piękne mamy i małe ssaczki.